Druga kwarta rozpoczęła się od twardej i mało skutecznej gry po obu stronach parkietu. Liczne straty i niecelne rzuty sprawiły, że wynik rósł bardzo powoli, a po pięciu minutach Zastal prowadził jedynie 27:26. W dalszej części meczu ofensywa obu zespołów zaczęła funkcjonować zdecydowanie lepiej. Gra toczyła się punkt za punkt, jednak końcówka należała do drużyny ze Słupska, która na przerwę schodziła z jedn punktową przewagą 40:39.
Po zmianie stron kibice wciąż oglądali wyrównane spotkanie. Sytuacja zmieniła się w połowie trzeciej kwarty, kiedy gospodarze trafili trzy rzuty za trzy punkty z rzędu i odskoczyli na 54:45. W szeregach Czarnych wyróżniał się Michał Nowakowski, który dwukrotnie odpowiedział skutecznymi rzutami zza łuku, podtrzymując nadzieje swojego zespołu. W końcówce tej części gry to jednak zawodnicy z Zielonej Góry przejęli kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i przed ostatnią kwartą prowadzili 72:58.
Ostatnia odsłona rozpoczęła się od dobrej gry gości, którzy nie zamierzali rezygnować z walki. Po serii udanych akcji strata zmniejszyła się do sześciu punktów (78:72), co zapowiadało emocjonującą końcówkę. Kluczową postacią gospodarzy był jednak Conley Garrison, który imponował skutecznością i na tym etapie miał już 23 punkty. Mimo ambitnej pogoni w końcowych minutach Czarni nie zdołali odwrócić losów spotkania, a Zastal utrzymał prowadzenie do ostatniej syreny, sięgając po zwycięstwo.
Zastal Zielona Góra – Energa Czarni Słupsk 96:80 (22:23 17:17 33:18 24:22)
Orlen Zastal: Conley Garrison 23, Jakub Szumert 18, Chavaughn Lewis 18, Patrick Cartier 12, Andrzej Mazurczak 8 (10 as), Jayvon Maughmer 7, Miłosz Majewski 3, Dwight Wilson 3, Krzysztof Sulima 2, Phil Fayne 2, Marcin Woroniecki 0,
Energa Czarni: Samuel Hines 12, Michał Nowakowski 11, Jakub Parzeński 11, Chico Carter 10, Eral Penn 9, Dominik Wilczek 9, Szymon Tomczak 7, Jorden Duffy 7, Aigars Skele 2, Tim Lambrecht 2.
fot. Tomasz Browarczyk
Energa Czarni Słupsk
Energa Trefl Sopot